Jednak Chciwość przecząco pokręciła głową.
— To moi słudzy — odparła.
Wtedy Śmierć zapytała:
— Co trzymasz w ręce?
— Trzy ziarna zboża — odpowiedziała Chciwość. — Dlaczego pytasz?
— Daj mi jedno z nich — rzekła Śmierć — abym mogła zasadzić je w ogrodzie. Tylko jedno i opuszczę to miejsce.
— Niczego ci nie dam — odpowiedziała Chciwość i ukryła dłoń w fałdach szaty.
A Śmierć zaśmiała się i wzięła kielich, a kiedy zanurzyła go w kałuży, wyszła z niego Malaria. Przeszła przez zbiorowisko ludzi i po chwili trzecia część z nich leżała martwa. Jej śladem szła zimna mgła, a u jej boku pełzły węże wodne.
A kiedy Chciwość ujrzała, że trzecia część tłumu jest martwa, uderzyła się w chudą pierś i zapłakała:
— Zabiłaś trzecią część moich sług, odejdź stąd! W górach Tatarii panuje wojna i wzywają cię królowie obu stron. Afgańczycy zabili już czarnego wołu i szykują się do walki. Założyli żelazne hełmy i uderzają włóczniami w tarcze. Na cóż ci moja dolina? Odejdź stąd i nigdy nie wracaj.