— Och, na odwadze nie zbywa jej nigdy, mój drogi. A jakiż jest Ferrol? Nie znam go.

— Mężowie bardzo pięknych kobiet zawsze należą do klasy zbrodniarzy — rzekł lord Henryk, pijąc wino.

Lady Narborough uderzyła go wachlarzem.

— Lordzie Henryku, wcale się nie dziwię, że świat uważa cię za nadzwyczajnie złośliwego.

— Ale który świat tak twierdzi? — zapytał lord Henryk, podnosząc brwi. — To może być tylko inny świat. Ten świat i ja jesteśmy w doskonałej zgodzie.

— Wszyscy moi znajomi twierdzą, że jest pan bardzo złośliwy — zawołała stara lady, potrząsając głową.

Lord Henryk miał przez parę chwil poważny wyraz twarzy.

— To doprawdy potworne — powiedział w końcu — że ludzie za czyimiś plecami mówią o kimś coś bezwzględnie i zupełnie prawdziwego.

— Czyż on nie jest niepoprawny? — zawołał Dorian, pochylając się na krześle.

— Tak sądzę — powiedziała pani domu, śmiejąc się. — Skoro jednak rzeczywiście wszyscy tak ubóstwiacie panią de Ferrol, muszę znowu wyjść za mąż, aby stać się modną.