— Królewskiej mości nie wolno abdykować — padła przestroga z pięknych ust.
— Mam więc bronić tronu?
— Tak.
— Rozdaję prawdy jutrzejsze.
— Wolę błędy dzisiejsze — odparła.
— Rozbrajasz mnie, Gladys — zawołał, dostosowując się do jej swawolnego nastroju.
— Tylko z tarczy, Henryku, a nie z kopii.
— Nigdy jej nie podnoszę przeciw piękności — zawołał, robiąc wdzięczny gest ręką.
— Wierzaj mi, Henry, że to twój błąd. Przeceniasz piękność.
— Jak możesz tak mówić? Przyznaję, że wyżej stawiam piękność niż dobroć. Ale skądinąd nikt nie przyzna z równą gotowością, jak ja, że lepiej być dobrym niż brzydkim.