Rozdział VI
— Spodziewam się, że słyszałeś już nowinę, Bazyli? — pytał tego wieczora lord Henryk, gdy Hallward wszedł do gabinetu w Bristolu, gdzie przygotowano nakrycia do obiadu na trzy osoby.
— Nie, Henryku — odparł artysta, oddając kapelusz i płaszcz głęboko kłaniającemu się służącemu. — Co takiego? Spodziewam się, że nic z polityki? To mnie nie zajmuje. W Izbie Gmin nie ma nikogo, kogo by warto malować, chociaż niejednego przydałoby się wybielić.
— Dorian Gray się zaręczył — rzekł lord Henryk i mówiąc to, patrzył na niego.
Hallward zerwał się i zmarszczył brwi.
— Dorian zaręczony! — wykrzyknął. — Niemożliwe!
— Szczera prawda.
— Z kim?
— Z jakąś małą aktorką czy coś podobnego.
— Nie mogę uwierzyć. Dorian jest zbyt wrażliwy.