Jeżeli istnieje jedna zasada wszystkiego, musi być jeden cel wszystkiego: wszystko przez niego, wszystko dla niego. Trzeba tedy, aby prawdziwa religia uczyła nas ubóstwiać tylko jego i kochać tylko jego. Ale ponieważ nie jesteśmy zdolni ubóstwiać tego, czego nie znamy i kochać czego innego jak siebie, trzeba, aby religia, która uczy o tych obowiązkach, pouczała nas także o tej niemocy, i aby nam także wskazała lekarstwa. Uczy nas, że wszystko straciliśmy przez jednego człowieka i zerwał się związek między Bogiem a nami, i że przez jednego człowieka związek ten się naprawił.

Rodzimy się tak sprzeczni z tą miłością Boga, a jest ona tak potrzebna, iż musimy snadź rodzić się winni albo Bóg byłby niesprawiedliwy.

490.

Ludzie, nie będąc nawykli tworzyć wartości, lecz tylko nagradzać je tam, gdzie je znajdą istniejące, sądzą o Bogu wedle samych siebie.

491.

Cechą prawdziwej religii powinno być to, iż zniewala do kochania swego Boga. To jest bardzo słuszne, a mimo to żadna nie nakazała tego: nasza to uczyniła. Powinna także przeznać pożądliwość i niemoc: nasza to uczyniła. Powinna dostarczyć na nie lekarstwa: jednym z nich jest modlitwa. Żadna religia nie prosiła Boga o to, aby go kochać i iść za nim.

492.

Kto nie nienawidzi w sobie miłości własnej i tego instynktu, który go skłania do uczynienia się Bogiem, jest bardzo zaślepiony. Kto nie widzi, iż nie masz nic sprzeczniejszego ze sprawiedliwością i prawdą? Fałszem bowiem jest, abyśmy na to zasługiwali; niesprawiedliwe zaś i niemożebne jest osiągnąć to, skoro wszyscy proszą o to samo. Jest to zatem jawna niesprawiedliwość, w którejśmy się zrodzili, której nie możemy się wyzbyć, a której trzeba się wyzbyć.

Mimo to żadna religia nie zauważyła, iżby to był grzech, ani byśmy w nim byli zrodzeni, ani byśmy byli zmuszeni mu się opierać, ani nie pomyślała o tym, by nam dać nań lekarstwo.

493.