Kiedy się jest tak niegodziwym, że się nie odczuwa żadnego wyrzutu, nie można być niemiłym. Prześladujecie tedy pana Arnauld bez wyrzutów.
Nie ufam tej nauce, jest mi bowiem zbyt łagodna jak na tę złość, która, jak twierdzą, jest we mnie.
Nie ufam ich spójni, zważywszy ich poszczególne sprzeczności. Zaczekam, aż się zgodzą, nim powezmę decyzję. Za jednego przyjaciela miałbym zbyt wielu nieprzyjaciół. Nie jestem dość uczony, aby im odpowiedzieć.
Czemu nie wybierzecie sobie jakiej grubej herezji!
Zakład.
Rozumiałem dobrze, iż można być potępionym za to, że się nie ma dobrych myśli, ale za to, że się wierzy, iż nikt ich nie ma, to dla mnie nowość!
Na co się to zda? Aby pocieszyć sprawiedliwych i zbawić od rozpaczy? — Nie, nikt bowiem nie ma prawa uważać się za sprawiedliwego.
Pan Chamillard byłby heretykiem, co jest oczywisty fałsz — pisał bowiem w obronie pana Arnauld.
— Ci, którzy mniemają dobrze czynić, grzesząc.
W r. 1647 — łaska dla wszystkich; w 1650 stała się rzadszą etc.