— Powiedz mi wprzód, w jakim sensie to rozumiesz, a wówczas powiem, co o tym myślę.
Ponieważ wiedza moja nie sięgała tak daleko, nie umiałem mu dać odpowiedzi; nie chcąc wszelako, aby bytność moja miała pójść na marne, rzekłem na ślepo:
— Rozumiem to w sensie molinistów.
Na co wciąż spokojnie odparł:
— Do jakich to molinistów mnie odsyłasz?
Powołałem się na wszystkich razem, jako tworzących jedno ciało i ożywionych jednym duchem.
Na to rzekł:
— Bardzo licho to rozumiesz. Nie tylko nie mają w tym jednakich poglądów33, ale zgoła wręcz sprzeczne; ale będąc wszyscy zgodni w zamiarze zgubienia Arnaulda, umyślili zgodzić się na ten termin „najbliższy”, który oboje będą wymawiali jednako, mimo że go pojmują rozmaicie, aby posługiwać się jednym językiem i aby przy pomocy tej pozornej zgodności stworzyć znaczne ciało i osiągnąć większą liczbę dla tym skuteczniejszego gnębienia go.
Odpowiedź ta zdumiała mnie. Ale nie przyjmując do wiadomości tych rzekomych złych intencji molinistów, w które nie chcę wierzyć na słowo i które mnie nie obchodzą, zażądałem jedynie wyjaśnienia co do rozmaitych znaczeń dawanych temu tajemniczemu słowu „najbliższy”. Na co ów rzekł:
— Oświeciłbym pana z całego serca, ale ujrzałbyś w tym uprzedzenie i sprzeczność tak grubą, iż nie zechciałbyś mi uwierzyć: wydałbym ci się podejrzany; pewniejszy będziesz dowiadując się o tym od nich samych, dostarczę ci tedy adresów. Wystarczy ci jeno zajść oddzielnie do ojca Le Moine34 i do ojca Nikolai35.