— W istocie — rzekłem — że to zupełnie nowe odkupienie, sposobem ojca Bauny.

— Chcesz — dodał — silniejszego autorytetu? Zajrzyj do tej książki ojca Annat64; to ostatnia, jaką napisał przeciw Arnauldowi; otwórz na stronie 34, tam gdzie założone, i odczytaj wiersze, które zaznaczyłem ołówkiem: to złote słowa.

Po czym odczytałem to zdanie: „Ten, który nie myśli zgoła o Bogu ani o swoich grzechach, ani nie ma żadnego pojęcia” (to znaczy — objaśnił mnie — żadnej świadomości) „o obowiązku pełnienia aktów miłości bożej lub skruchy, nie posiada zgoła łaski uczynkowej dla pełnienia tych aktów; ale też faktem jest, iż nie popełnia bynajmniej grzechu, poniechując ich, i że jeśli będzie potępiony, to nie za to poniechanie”. A o parę wierszy niżej: „I to samo można powiedzieć o występnym uczynku”.

— Widzisz pan — rzekł ojciec — jak on tu mówi o grzechach z opuszczenia i dopuszczenia. Nie przepomina bowiem niczego. Cóż ty na to?

— Och, zachwycony jestem! — odparłem. — Jakże piękne widzę tego następstwa! Przewiduję już skutki; ileż tajemnic otwiera się mym oczom! Widzę, iż ta nieświadomość i niepamięć Boga oczyści bez porównania więcej ludzi niż łaska i sakramenty. Ale, mój ojcze, czy ty mnie nie mamisz zwodniczą radością? Czy to nie jest coś podobnego do owej „wystarczającej”, która nie wystarcza? Wściekle się boję jakiegoś distinguo65: już raz się złapałem: czy ty mówisz szczerze?

— Jak to — rzekł ojciec wzburzony — żarty zgoła nie na miejscu; nie ma tu żadnej dwuznaczności.

— Ja nie żartuję — rzekłem — ale tak pragnę tego, że aż się obawiam.

— Aby się lepiej upewnić — rzekł — zbadaj pisma ojca Le Moine, który wykładał o tym w samej Sorbonie. Nauczył się tego od nas, to prawda; ale pięknie to rozwinął. Och, jak on to silnie uzasadnił! Uczy, iż aby uczynek „był grzechem”, trzeba, aby „wszystkie te rzeczy spełniły się w duszy”. Czytaj i zważ każde słowo.

Odczytałem tedy po łacinie to, co ujrzysz tu przełożone:

1. Bóg rozlewa w duszy jakowąś miłość, która skłania ją ku rzeczy nakazanej; z drugiej zaś strony oporna pożądliwość ciągnie w przeciwnym kierunku;