Opowiem ci wszystko dokładniej niż wprzódy, ponieważ wziąłem notatnik, aby zaznaczyć cytowane ustępy; żałuję, że go nie miałem pierwszym razem. Gdyby ci wszelako chodziło o cytaty przytoczone w poprzednim liście, powiadom mnie; zadowolę cię z łatwością155.
Dobry ojciec rozpoczął w te słowa:
— Jedna z metod, za pomocą której godzimy te pozorne sprzeczności, to interpretacja niektórych wyrażeń. Na przykład papież Grzegorz XIV orzekł, iż mordercy są niegodni azylu kościołów i że powinno się ich stamtąd wypędzić. Natomiast naszych dwudziestu czterech starców powiada na str. 660, iż „nie wszyscy, którzy zabili zdradziecko, podpadają wyrokowi tej bulli”. Na pozór jest sprzeczność; ale można ją pogodzić, wykładając nazwę „mordercy”, jak oni to czynią, tymi słowy: „Czy mordercy nie są niegodni korzystać z przywileju Kościoła? Tak, w myśl bulli Grzegorza XIV. Ale pod nazwą mordercy rozumiemy tego, kto wziął pieniądze, aby kogoś zabić zdradziecko. Z czego wynika, iż ten, kto zabił bez żadnej zapłaty, ale jedynie, aby wygodzić przyjacielowi, nie nazywa się mordercą”.
Tak samo powiedziane jest w Ewangelii: „Dajcie jałmużnę z tego, co macie w nadmiarze”. Jednakże wielu kazuistów znalazło sposób, aby najbogatsze osoby zwolnić od obowiązku jałmużny. Znowuż wydaje ci się to sprzeczne; ale łatwo będzie wykazać ci zgodność, wykładając słowo „nadmiar” tak, iż nie zdarzy się prawie nigdy, aby go ktoś posiadał. I to właśnie uczynił w tym duchu uczony Vasquez w swoim traktacie o jałmużnie, cap. IV, num. 4: „To, czego osoby świeckie potrzebują dla podniesienia swego stanu oraz stanu swoich krewnych, nie nazywa się nadmiarem. Dlatego niełatwo okaże się, aby ktoś w świecie miał nadmiar, nawet między królami”.
Toteż Diana, przytoczywszy te słowa Vasqueza — zwyczajnie bowiem wspiera się na naszych ojcach — wnioskuje bardzo słusznie, iż „w kwestii: czy bogaci są obowiązani dawać jałmużnę ze swego nadmiaru, mimo iż twierdzące orzeczenie jest prawdziwym, nigdy albo prawie nigdy nie zdarzy się, aby obowiązywało w praktyce”.
— Widzę dobrze, mój ojcze, że to wynika jasno z nauki Vasqueza. Ale co odpowiedziałbyś, gdyby ktoś zarzucił, że dla osiągnięcia zbawienia równie pewnym wedle Vasqueza jest mieć tyle ambicji, aby nigdy nie posiadać nadmiaru, jak pewnym jest wedle Ewangelii nie mieć ambicji, aby dawać jałmużnę ze swego nadmiaru?
— Trzeba by odpowiedzieć — rzekł — iż obie te drogi są pewne wedle tej samej Ewangelii: jedna wedle Ewangelii w rozumieniu dosłownym i łatwiejszym do znalezienia, druga wedle tej samej Ewangelii wyłożonej przez Vasqueza. Pojmujesz stąd użyteczność jego wykładu.
Kiedy natomiast słowa są tak jasne, iż nie znoszą żadnej interpretacji, wówczas posługujemy się wyszczególnieniem sprzyjających okoliczności, jak ujrzysz z tego przykładu: Papieże wyklęli zakonników, którzy zrzucają habit, naszych zaś dwudziestu czterech starców powiada mimo to w ten sposób, pag. 704: „W jakiej okoliczności mnich może zdjąć habit, nie podpadając klątwie?” Przytaczają ich kilka, między innymi tę: „jeżeli go zdejmuje dla jakiejś haniebnej przyczyny, jak aby iść kraść albo aby iść incognito do miejsca rozpusty, z zamiarem rychłego wdziania go z powrotem”156. Jasnym bowiem jest, że bulle nie mówią o tych wypadkach.
Zaledwie mogłem uwierzyć, poprosiłem tedy ojca, aby mi pokazał to w oryginale, i ujrzałem że rozdział, w którym znajdują się te słowa, nosi tytuł: Praktyka wedle szkoły Towarzystwa Jezusowego, Praxis ex Societatis Jesu schola, i ujrzałem te słowa: „Si habitum dimitat ut furetur occulte, vel fonicetur”. I pokazał mi to samo u Diany w tych słowach: „Ut eat incognitus ad lupanar”157.
— I jak to się dzieje, ojcze, iż zwolnili ich od klątwy w tych wypadkach?