Kiedy spiker niestrudzenie wrzeszczał, na scenę błyszczącą światłem weszli tanecz­nym krokiem finaliści konkursu. Wszyscy byli od stóp do głów ubrani w żółte kom­binezony, dlatego trudno ich było rozróżnić.

— Drodzy państwo, poznajcie ich teraz: Kiwi! Nandu! Albatros! Wrona! Mandaryn­ka! Już czas, żebyśmy poznali zwycięzcę konkursu. Najbardziej Niezwykłym Ptaki­em Na Świecie jest...

— Stop! — na scenę wkroczyła asystentka dyrektora, papuga Kea, i przerwała show1. — Dziękuję bardzo, koniec próby generalnej! Jutro wypadniecie znakomicie! Jestem tego pewna! Brawo! Brawo! Brawo!

Ptaki rozluźniły się. Pozdejmowały żółte kombinezony, w których było im ciasno i gorąco. Poprawiły swoje wygniecione piórka. Zgasły reflektory, kamerzyści wyłączyli kamery. Skończyła się próba generalna przed jutrzejszym programem na żywo.

— Ale po co każecie nam zakładać te żółte kombinezony? — zapytał rzeczowo Albatros.

— Bo szef ptasiej telewizji ma fabrykę żółtych kombinezonów — wyjaśniła Kiwi.

— Przesuń się, Wrono bura, paskudna — burknął Mandarynka. — Jak zwykła wrona może brać udział w konkursie na najbardziej niezwykłego ptaka na świecie?

— Umiem świetnie gotować. Przyrządzam pyszne dania ze wszystkiego, co akurat mam w lodówce.

— Łazi to-to po śmietnikach, wkłada co bądź do dzioba i zżera. Wielkie mi gotowanie!

— Masz rację. Jestem zupełnie nijaką wroną. I dlatego jestem taki niezwykły, pośród samych wyjątkowych ptaków.