Wygasł żar tego czarnego płomienia.

Dziś zna «kobiety» tylko w liczbie mnogiej.

Czas jednak czarną swą żagwią zniszczenia

Czarnej sylwetki nie starł z czarnej duszy,

Łatwo więc miłość, choć cudza, go wzruszy.

I chociaż zaraz chrapnął prawowiernie,

I siedem długich godzin spał głęboko,

Ciekawość jednak kłuła go, jak ciernie,

Czy też odszukał książę modrooką?

Posępność pana drażni go niezmiernie.