«Przepadła!» mówi zgasłe jego oko.

«Zostaw mnie!» Ręką dał mu znak odprawy

I nie tknął nawet cybucha ni kawy.

Kultura była wówczas w Astrachanie

Dosyć pierwotną i żadna depesza

Nie mogła ścigać tej, co niespodzianie

Z sercem monarchy w lasy gdzieś pośpiesza;

Policja, która raport zdać jest w stanie.

Jak trawa rośnie — milczy; szpiegów rzesza

Nie może trafić na ulotne ślady