«Żadna rzecz twego podziwu nie warta».

Tak fantastycznych i lotnych mar tłumy

Nad Kalillbadem, znęcone, bujały,

Że często w zmierzchu głębokiej zadumy

Młodzieniec tonął w słoneczny dzień biały.

Wówczas odgarniał grzywy, co jak szumy

Kaskady na kark rumaka spadały,

Wbijał ostrogi — i puszczał wędzidła —

A koń go nosił, jak gdyby miał skrzydła.

I jak dzień długi, lubił się przedzierać