I o podróży tej zamilczeć wolę.
(Kłótnie nie warte są i torby sieczki!)
Przeszły dwa lata; na książęcym czole
Chmury tęsknoty... więc w rodzinne strony
Powracał mędrszy — lecz nie uleczony.
Jest-że to dziwem? «Widnokręgi zmienia
Ale nie serce, kto morza przepływa».
Twarz mu pobladła, oczy pełne cienia —
I — jak był smutny — do kraju przybywa.
Gdy wjeżdżał w miasto pełne świateł, wrzenia,