Ten wąż złocisty usta mu naginał,

I opuszczony widział cień ten drogi —

I chciałby upaść, całując mu nogi!...

«O dziewczę moje! — zawołał młodzieniec —

Przebacz mi! Patrzaj, co ja cierpieć muszę,

Znosząc dla ciebie, nędzny potępieniec,

Beznadziejnego pragnienia katusze!»

Gdy tak się dręczy nasz biedny szaleniec,

Wszedł Hussejn: «Cóż-to — rzecze — na mą duszę!

Pan mój się smuci, wyrzeka i płacze,