Tę, którą wskażą mu gałki rzucone.

Blady, strapiony, pochyliwszy czoło,

Szedł książę, kędy narodowe święto

Lud na równinie obchodził wesoło.

Wnet się radosnym: «hurra!» okrzyknięto;

Z fontanny wino bije; przy tym w koło

Czuć woń rozkoszną, tłuszczem przesiąkniętą;

Gdyż aby dzień ten uczcić dziś wielmożnie,

Tysiąc się wołów daje piec na rożnie.

Cel zaś zebrania wiernym przypomina