Teraz na wieki złączym się w błękicie!...»
I nim kompania jaśnie oświecona
Zdołała fakt ten pojąć należycie,
Już młody książę biegł do wieży szczytu,
Pełen uniesień, tęsknoty, zachwytu!
A gdy miłością swoją upojony,
Wpadł jako wicher na najwyższe blanki,
Podniósł zemdloną — i tulił ramiony —
Usta i czoło całując kochanki.
W powietrzu gasnął krąg słońca czerwony —