Tu nieraz książę w dumach pogrążony,

Słowiczych pieśni słuchał — i gwiazd roje

Pozdrawiał, blady, samotny, stęskniony;

Nieraz, w godzinie duchów go widziano

W oknie objętym girlandą różaną.

Była noc letnia; srebrzysty i blady

Księżyc wszedł w pełni; Kalilbad wpół senny

Czytał, jak zwykle, tom Szecherezady,

(Duszy to jego pokarm był codzienny)

W komnacie łuny miesięcznej32 kaskady