Biły, zmierzch tworząc przejrzysty, promienny...
Wstał wreszcie książę — i w oknie wsparł głowę
Śniąc światy duchów — cudne, księżycowe.
Wtem widzi — nisko, kędy złote piaski
Znaczą trzy ścieżki na rozstaj przecięte,
Zjawisko srebrne, jak księżyca blaski...
Kobieta — czy też widziadło zaklęte
Stoi w okręgu, który końcem laski
Zakreśla druga... obie owinięte
Od stóp do głowy w obłoczne zasłony.