Gruby ten figiel w śmiech byłby obrócił;
Lecz nasz marzyciel, szczęściem odurzony,
Zamknąwszy oczy, w kraj ułud się rzucił.
Przebiegał pokój wzdłuż, wszerz i ukośno,
Strofy Hafiza36 deklamując głośno.
Wtem: puk, puk! «Kto tam?» «Czas wieczerzać, panie».
«Nie jestem głodny». «Ach! Niechby obaczył,
Pan mój choć pasztet... ostygło już danie,
Gdy książę klątwy jakieś szeptać raczył...»
Kalilbad odrzekł:. O! Gdybyś był w stanie