Nie je, szczęśliwe, że go swoim zowie;
Tak mnie pragnienia nie postały w głowie!
Nigdym nie posiadł, o czym ja tam marzył...
I nigdy ust tych, co się oddawały,
Nie tknąłem! Jakiś chłód uczucia zwarzył.
A gdym ją żegnał na zawsze, zdrętwiały,
Tom do ust niosąc dłoń jej, zauważył...
Przez rękawiczkę!... że palce jej drżały.
Koniec był zwykły, szpetny, obojętny...
Ale początek — wieczyście pamiętny!