Tam podglądała służba ich wielkości,

Z wyższych poleceń — albo z ciekawości.

I Hussejn takoż udał się na czaty,

Wstrzymując oddech... Nic nie widział długo;

I tylko książę, jak jeniec skrzydlaty,

Wzdychał, księżyca oświecony smugą.

Z pobladłą twarzą, w pośrodku komnaty,

Wstrząsany dreszczem stał przed wiernym sługą,

Przygryzłszy wargi, nasłuchiwał bacznie

Ilekroć wietrzyk w drzewach szumieć zacznie.