«Giulnaro! — błagał — czyś ty nieszczęśliwa,

Że tutaj jesteś?... czy nigdy spojrzenia

Twego nie ujrzę?» Naówczas, trwożliwa,

Podniosła rzęsy długie, pełne cienia...

A z modrych oczu taka jasność żywa

Błękitną smugą drżącego promienia

Biła w młodzieńca pierś, iż mu się zdało,

Jakoby serce jego zmartwychwstało.

Znacie szafiry?... o nie! — te nie żyją...

Leśne fijołki?... nie! — te są zbyt płowe48...