Ty jednak milczysz... masz wzrok zadumany...

O, pójdź tu!... spocznij!... ty jesteś znużona!...

Czy zechcesz spojrzeć na skromne te ściany?

Nie jest to wieszczek siedziba złocona...

Dom mój jest mały — ale gaj różany

Kwitnie wokoło — i palma zielona...

Przywykniesz, jeśli nie będzie ci wstrętny

Pan domu... jakże?...» Spuściła wzrok smętny.

«Nie! Nie chcę, nie chcę, by usta mówiły,

Czego twe serce czuć jeszcze nie może...