Już po raz trzeci górą. Stanął sobie

Tak, ręce założywszy; a przeciwnik

To ledwie że się biedak z ziemi dźwiga...

Pomiędzy tłum się powlókł! No, ten pewno,

Do domu jak powróci, to nie bardzo

O naszym dzisiaj święcie się rozgada!

Tymczasem Ankus pobiegł... a, do Tybru...

Rękami czerpie wodę; twarz i głowę

Z kurzu i potu zmywa... Teraz wraca...

Odgarnął sobie włosy; idzie z wolna...