Kędy wysoka trzcina się rozlega110,

A z boku czysta zatoka krysztali111;

Zdjęłam dzban z głowy, by zaczerpnąć fali,

Gdy wtem pięść jakaś w ramię mnie uderzy.

Zwracam się z trwogą. Aż młodzian wyskoczy

Z trzciny i straszno spogląda mi w oczy;

Dobytym nożem na mnie się zamierzy

I rzecze: — „Cicho, bo śmierć!” —

HERSYLIA

Tego chłopca