By ten dom smutny nawiedzić cichaczem,
Siąść przy nim, usta ucałować, zaczem128
Wezmą go z domu, żar czoła i skroni
Ostudzić chłodem jego martwej dłoni.
Ty mnie nie wstrzymuj i nie mów mi wcale
O klątwie ojca. Bo czegóż ja życzę?
Żoną, kochanką nie chcę mu być; ale
Raz jeszcze spojrzeć na jego oblicze
I potem czekać ofiarnego losu.
Krew tylko moja z ogniem jego stosu