a domy wiszą dachem w dół.

Wypełzłem. Koła wzwyż sterczały.

Spojrzałem szybko — byłem cały,

Ale samochód... Słów mi brak.

Stłuczone szyby, dach pogięty,

gdzieniegdzie wstrętne, ostre pręty.

Kapnęła łza na smutny wrak...