W ruinę słała budowl45 szczyty

A zaciemnione błękity

Gruz rzucały i kamienie.

Takiego strasznego rana

Zygmunt się zjawia na świecie.

Aby zaś stwierdzić, że zrodzon,

By złem za dobre nagrodzić.

Śmierć z życiem dziwnie się schodzą,

Matka umiera, gdy dziecię

Światłość powitało dzienną.