Jak złoty puchar dla czystego wina,

Które bez ciebie spada w proch spragniony.

Wokoło cisza... Ach! Jakże boleśnie

Ten cichy ranek ciąży na mym sercu;

Gdybym mógł marzyć, chciałbym spać i z troską

(Gdyby, niestety! snu mi nie wydarto),

I zostać tym, czym być mam z przeznaczenia:

Zbawcą i tarczą zbolałej ludzkości113,

Lub zapaść w otchłań pierwotną wszechrzeczy,

Gdzie już mąk nie ma ni radości; Ziemia