Płynęły wiatry, zwyż eter przeświecał,
A z dala — morze i góry cieniste.
Taką to ulgę na dolę człowieka
Zlał Prometeusz; za niego przykuty
Usycha w mękach... Lecz któż to, jak z deszczem,
Zsyła zło, plagę te nieuleczoną,
Która człowieka — kiedy ten, jak bóstwo,
Na dzieło swoje pogląda i widzi,
Że jest chwalebne — utrapia; człowieka,
Rozbitka własnej woli, pośmiewisko