Ludne plemiona gwiazd zowią to światło

Najukochańszą z wszech planet. Niekiedy

Po słonej pianie morza on żegluje

Lub z mgły obłocznej wóz buduje sobie,

Lub się po polach przechadza, po grodach,

Kiedy śpią ludzie; to znów po gór szczytach,

To znów po rzekach lub, jak oto teraz,

W zielonych puszczach krąży i podziwia

Wszystko, co ujrzy. Niegdyś, przed rządami

Zeusa, on kochał siostrę naszą, Azję,