I w każdą wolną godzinę przybywał,

Aby się napić światłości z jej oczów,

Których, jak mówił, takie miał pragnienie

Jak ukąszony od dypsa159, i z dziecka

Szczerotą zwierzał się przed nią, i prawił —

Ale z dziecięcym rozumem — o wszystkim,

Co tylko zaznał, a widział on wiele,

I (rodu swego nie znał i ja nie znam)

Wciąż ją nazywał «matką, drogą matką».

DUCH ZIEMI