Od świątyń niebotycznych,
Czarów ucha i oczu,
Z dłuta dźwigniętych, z tchnień poetycznych;
Od wód, w których przezroczu
Nauka, mknąc z oddala,
Skrapia swe znojne skrzydła Dedala;
Brnęliśmy lat tak wiele
Przez krwi i łez topiele,
Piekło niezgody, mąk, klątw, zarazy,
Ach! I rzadkie oazy,