Tak — niechaj raz już przewionie Najwyższa

Zemsta po próżni cieniów, jako wicher

Przez opuszczoną bramę zapadłego

W gruzy pałacu.

PROMETEUSZ

Matko, niech już nigdy

To, co złem grozi, nie przejdzie raz drugi

Przez usta moje lub mnie podobnego.

O, widmo Zeusa — powstań, ukaż mi się.

JONA