Miłość, jak światło pod próżni całunem,
Płynie do pieczar, twoim strzaskanych piorunem!».
KSIĘŻYC
Na martwych górach mych śnieżne wały
W roiska żywych źródeł stopniały;
Płyną i świecą moje oceany,
A w sercu jakiś duch zadrgał rzewnie...
To duch tworzenia. Wszedł niespodziany
W nagie, zimne me łono... O! Twoje to pewnie
Dysze i płonie na moim łonie.