Schodzę tu z woli wielkiego Rodzica,

Aby wykonać wyrok nowej kaźni.

Ach! Żal mi — sam ja siebie nienawidzę,

Żem więcej zdziałać nic zdolen. Gdy żegnam

Spojrzenie twoje, to długo mi, długo

Piekłem się zdaje niebo, wciąż mnie ściga

Uśmiechem skargi znędzniała twa postać.

Tyś stały, mądry i dobry. Lecz próżno!

Sam jeden chciałbyś upierać się w walce

Z wszechmocą, którą uznały od wielu