Lecz kto jesteście wy, ohydne zmory?

A wszak, jak piekło piekłem, w jego toniach

Ćmy tak bezecne nie zlęgły się dotąd

Z wszechpotwornego mózgu Gromowładcy.

Gdy patrzę na te przeklęte dziwadła,

To zdaje mi się, żem podobny temu,

O którym marzę, więc śmiech mnie porywa

I osłupienie w obmierzłym współczuciu.

PIERWSZA FURIA

Jesteśmy duchy męki i postrachu,