Przeżył — lecz jako przezgubny jad,

Wypalający hasło i ślad

Prawdy, litości, bratniej miłości!

Patrz! Po widnokręgu tym,

Z grodu, co milion serc w sobie mieści,

Pod jasne niebo wzbija się dym!

A teraz — słyszysz okrzyk boleści?

To jego cichy duch się rozżalił

Nad wiarą, którą On sam zapalił...

A teraz: płomień blednie, zanika