Odkądże to Rodrygo laury rzuca wzgardą?

Wszakci dopiero po nie sięgał dłonią hardą.

Cóż, że dzisiaj o honor mój zdajesz się dbały;

ojcu wydarte laury — laury tobie dały.

DON RODRYGO

Nie szukam więcej sławy, ani mi jej trzeba;

wszakci ta moja sława — twój gniew na mnie ściąga.

Starczy, jeśli powiedzą: kochał był Szimenę.

Zginął li przez tę miłość. — To moje rozstanie.

Żywiło mnie kochanie, zabiło kochanie.