niż z nim idącą w zamęście!
Don Sanszo, rycerz mój, najmita,
użyty za narzędzie,
niech o zapłatę mnie nie pyta,
bo precz odprawion będzie!
Złość jeno z moich ócz wyczyta,
gniew ścigający wszędzie.
Maską pozoru byłam skryta,
biorąc go na obrońcę.
Dziś larwa fałszu ze mnie zmyta,