niech prawdy świeci słońce.
Kocham Rodryga, oń się trwożę;
ponad przepaścią stoję.
O Boże, Boże, mocny Boże.
Los łamie szczęście moje.
Gdzież tu nadzieja dla mnie błyska?
Ni z dala dostrzec jej, ni z bliska.
Chyba już dla mnie świat zamkniony,
choć życie we mnie płonie jasno;
gwiazdy radości mojej gasną,