Kochałam go, w tem wszyscy wyście mnie poznali.
I to wiecie, jakośmy wzajem się kochali.
I to, jako tę miłość chciałam mieć w ukryciu,
całe jedyne szczęście wydzierając życiu,
gdym je złożyła ojcu i zemście w ofierze,
nie wiedząc, czego pragnę, nie wiedząc, w co wierzę.
Don Sanszo za wyrokiem ma mnie wziąć za żonę:
zbyt to surowe prawo, dla mnie zasądzone.
Niechaj raczej w klasztoru zacisze skazana,
nie zaznam już małżonka, ni żadnego pana!