Niech do murów klasztornych przyschną te łzy moje.
Aż kiedyś Bóg nas złączy nieszczęsnych oboje.
DON SANSZO
Gdy, po kilku złożeniach, miecz wypadł mi z dłoni;
tak rzekł do mnie Rodrygo, zbawiwszy mnie broni:
wolę nierozstrzygniętą tę walkę zostawić,
niżelibym się z tobą krwawo miał rozprawić.
Walczyłeś dla Szimeny; przez to cię szanuję.
Gdy zaś królewski rozkaz doń mnie powołuje,
idź do niej sam, opowiedz o walki przebiegu.