MERKURY
Tak, to był ładny kawałek elokwencji; coś jak mówka pogrzebowa.
KUPIDO
Och, tak: ten płomień i srogość pani; i ta śmiałość, którą ściga się gniewem, i zuchwalstwo które oburza, mimo nadziei której się nie żywi; i ta ofiara, która koronuje cały torcik: bardzo, bardzo piękne, bardzo wzruszające, ani słowa.
AMOR
do Kupidyna
Nie ciebie pytają o zdanie. Chcesz, bogini, abym ciągnął dalej?
CNOTA
Nie ma potrzeby: to wystarczy. Widzę już, do czego jesteś zdolny. Teraz ty, Kupidynie.