NANNA

Mnie on ani grzeje, ani ziębi. Trzeba ci wiedzieć, że dzięki swojej szlacheckiej godności, swoim dostojnym minom, nawet mnie potrafili ci panowie w pole wywieść, mnie, która ci przecież nauk udziela, a cóż dopiero uczynią z tobą, moją uczennicą.

PIPPA

Bardzo się tego stracham.

NANNA

Opowiem ci teraz jedną historyjkę, bardzo piękną dla wszystkich, ale nie dla tej, której się ona tyczyła. Była sobie do powszechnego użytku pewna signora, nie powiem ci, jak jej było na imię... dziewczyna doprawdy jak malowanie: rosła269, ładna, świeża, że o świeższą na świecie trudno; jeżeli już jaka kurwa może mieć dobry charakter, to właśnie ta dziewczyna go miała; była przy tym wesoła, grzeczna, zawsze uśmiechnięta, zgodna, ustępliwa i pełna przyrodzonego wdzięku. Któregoś dnia zaproszono tę miłą signorę do winnicy za miastem na wino i na wieczerzę. Ten, co ją prosił, nie potrzebował się długo wysilać, gdyż dziewczyna lgnęła do każdego, kto miał obyczajny270 wygląd i kto się do niej z miłym zaproszeniem obracał. Ten parzygnat271, zasię, wydawał się jej bardzo przyzwoitym człekiem. Około dwudziestej drugiej godziny zajechała na mule razem z tymi hultajami do winnicy; kolacja była wcale272 niezła: koźlę, cielęcina, kuropatwy, pieczeń z sosem i najlepsze owoce — ale koniec tej zabawy był dla signory o ufnym sercu smutny i żałosny.

PIPPA

Chyba jej nie posiekali na kawałki?

NANNA

Na kawałki może i nie, ale za to prawie na cztery części. Zaraz się o tym przekonasz! Właśnie rozległ się pierwszy dzwon na Ave Maria273, gdy dzieweczka poprosiła panów, z którymi wieczerzała274, by jej pozwolili odejść, chciała bowiem pójść spać z tym, kto na jej potrzeby łożył. Pijacy, łobuzy i wariaci odpowiedzieli jej przez usta jednego szubrawca275 w te słowa: „Signora, ta noc nam się należy, nam i naszym chłopcom stajennym...”.