Myślę o winie, jaką nam zawsze przypisują, gdy się któryś z naszych prześladowców skaleczy albo gdy go zamordują; cóż, do kaduka293, mogą nas obchodzić ich zawiści i ich brutalność? A nawet gdybyśmy były przyczyną ich porachunków, to proszę, niech mi kto powie, co się spotyka częściej — blizny na twarzach kurew, które są przeznaczone dla mężczyzn, czy szramy na obliczach mężczyzn, którzy się zabawiają z kurwami? Niestety, nie ma sprawiedliwości na tym świecie...

PIPPA

Nie ma, ani chybi, nie ma!

NANNA

Przychodzi mi akurat na myśl choroba francuska294. Jasną krwią się zalewam, gdy słyszę, jak jeden wielki naganiacz295 powiada do drugiego: „Ten i ten stał się przez tę i tę kaleką”. Ludzie gotowi ją poćwiartować, kołem by ją łamali, kurwę przeklętą. Każdy krzyczy: „Zmarnowała biednego chłopaka”. Ponieważ odkryto już, kto się pierwszy urodził — kura czy jajko, więc równie można żywić nadzieję, że ludzie odkryją tak samo, kto komu pierwszy przyniósł w darze chorobę francuską: mężczyzna kurwie czy kurwa mężczyźnie? Najlepiej będzie, gdy któregoś dnia spytamy się o to messira296 Joba297, bo w przeciwnym razie to całe gadanie nigdy nie będzie miało końca; przecież mimo wszystko mężczyzna pierwszy zaczepił kurwę, która nikomu na drodze nie zawadzała, a nie kurwa mężczyznę; wiemy to choćby z listów i próśb, jakimi nas mężczyźni zasypują. Dziewczyny z Ponte Sisto298, nawet i one wstydzą się zaczepiać ludzi. A zatem jeśli oni pierwsi ubiegali się o nas, to oni pierwsi złożyli nam francę299 w upominku.

PIPPA

Wyklarowaliście mi całą rzecz znakomicie.

NANNA

Powróćmy jeszcze do legend, jakie można by pisać o tym, jak często zdrada jest naszą zapłatą. Pewna panienka, najmilsza i najwdzięczniejsza młódka, jaka kiedykolwiek chodziła po tym świecie, służyła na dworze u pewnej wielkiej pani, dla której nie było większej przyjemności, jak widzieć ową panienkę u swego boku, tak miłe było obejście tej dziewczyny. Gdy ową damę rozbierała czy ubierała, gdy jej szykowała strawę, taką zręcznością przy tym celowała, że wszyscy byli w niej zakochani; oczywiście nie bez tego, żeby któraś z innych pokojowych wdzięcznemu dziewczęciu nie zazdrościła. Moja panienka wpadła w oko pewnemu papierowemu księciu, który cały swój majątek nosił w haftach swego kaftana, w ozdobach swego kapelusza, w galonach300 na swym płaszczu i w pochwie swej szpady. Książę szalał za dziewczyną, a że miał wstęp na dwór jej pani, nie brakło mu sposobności tańczenia z dworką301 i rozmawiania z nią; tańczył też i rozmawiał dotąd, aż się hubka zajęła ogniem; gdy książę za dwa grosze się spostrzegł, że rzecz jest na dobrej drodze, polecił napisać sonet na cześć panienki i przesłał go w liście, pełnym westchnień, udręczeń i ognia, jaki gorzał302 w jego piecyku; wychwalał w tym liście wszystkie wdzięki dziewczęcia w czczych303 słowach, jakie się zawsze w takich razach ma na pogotowiu, i opowiadał o jej włosach, o jej ustach, o jej rękach i o niej całej historyjki nie z tego świata! Dziewczyna, która nie miała więcej mózgu w głowie niż kraby, gdy minie ich miłosny miesiąc, nadęła się i poczęło się304 jej zdawać, że jest Angeliką Rolanda de Montauban305.

PIPPA