NANNA

Pewna nieszczęsna dama, Quinanima407, którą natura obdarzyła urodziwym obliczem i kształtownym ciała złożeniem408, chcąc sobie widać skuteczniej kark skręcić i do szybkiej dojść ruiny, jak to się zdarza tym, którzy na tyle grać umieją, że mają sposobność zgrać się do ostatniego szeląga409, nauczyła się na pamięć listów pisanych do niej przez różnych żartownisiów, tak że mogła jednym tchem wyrecytować każdą epistołę410. O wielki Boże! Przeczże411 to Kupido chwyta w swe sidła ludzi, nie przyjrzawszy im się uprzednio lepiej? Jak to być może, aby szakal w pludry412 odziany strzelał z łuku i strzałami serca przeszywał? Po cóż dajemy wiarę szalbierzom i łgarzom, mniemając, że mamy oczy jak słońce, włosy niby złoto, jagody413 jak róże i mleko, wargi jak rubiny, zęby jak perły, pozór414 książęcy, usta boskie, a język niebiański, i pozwalamy się zaślepiać tkliwymi listami, którymi nas obsypują zwodziciele? W podobny sposób otumaniono tę nieszczęśliwą! Aby cała dzielnica dowiedziała się, że czytać umie, siadała w oknie z książką wierszy w ręku, ilekroć tylko wykradła sobie minutę czasu. Ujrzał ją pewien wierszokleta; mając nadzieję, że uda mu się ją nabrać przy pomocy sonetu w stylu złotym415, umoczył skrawek papieru w soku czerwonego goździka, zwilżył pióro w figowym mleku i napisał, że jej wdzięki zaćmiewają urodę aniołów, że złoto słoneczne odbija się w jej włosach, a wiosenne kwiaty w jej jagodach; wmówił w nią także, że mleko blednie przy białości jej szyi i rąk. Osądź teraz sama, czy nie zgrzeszyła grzechem pychy, słuchając, jak ją tak wynoszą?

PIPPA

Błaźnica416!

NANNA

Gdy skończyła czytać list będący jej zgubą, list, w którym nagromadzono więcej pochwał, niż się ich składa w Laudamus417, zmiękła na wosk, a ponieważ zaklinano ją, aby responsu418 udzieliła, padła w ramiona tych cudów, które oszuści przyrzekają zawsze w swych listach, abyśmy im za pierwszym zamachem wiary udzielili. Naznaczywszy mu spotkanie na dzień następny (mąż jej miał się właśnie wówczas na wieś udać), stała na czatach, czekając na upragnioną chwilę.

PIPPA

Jak to, więc miała męża?

NANNA

A miała go, na nieszczęście!