PIPPA

Niechaj zginie ten tchórz nędzny!

NANNA

Zasłużył na ćwiartowanie, bowiem, wysłuchawszy lamentów signory, mimo to postanowił w drogę wyruszyć. Jego ludzie, ciągnący statek na brzeg, przypominali mrówki, które zapasy na zimę zbierają. Jeden niósł dzbany z wodą, drugi gałęzie, trzeci... a niechże mu czart świeci!

PIPPA

Cóż w tym trakcie146 czyniła opuszczona?

NANNA

Jęczała, wzdychała, drapała paznokciami ciało swoje, a słysząc okrzyki marynarzy, dyszała ciężko, mdlała i żegnała się z życiem. O okrutny Amorze, po co nas tak straszliwie na krzyżu rozpinasz?

Signora, żywiąc resztę nadziei, rzekła do swej siostry:

„Droga siostro! Zali147 nie widzisz, że baron odjeżdża i że statek już kotwicę podnosi? Przeczże148, o wielkie nieba, nie mam siły, aby znieść to opuszczenie? Ty jedna, droga siostro, możesz mi przyjść z pomocą, bowiem baron uczynił cię powiernicą swoich myśli i zawsze wielką ufnością cię obdarzał. Udaj się zatem do niego i staraj się zmiękczyć jego serce. Powiedz mu, aby mnie, która go miłuję nad życie, tę jedną łaskę wyświadczył, a mianowicie wstrzymał się z odjazdem do czasu, kiedy morze będzie łagodniejsze, a czas bardziej do podróży sposobny149. Nie chcę go zmuszać, aby mnie poślubił, wiem bowiem, że mną gardzi, nie pragnę go tu także zatrzymać. Niechaj mi tylko pewnej zwłoki użyczy, abym swój ból cokolwiek ułagodzić mogła. Jedno mam tylko pragnienie: nauczyć się ból znosić”.