Ach, ale takie troski tylko łechcą przyjemnie! Akurat jak ktoś, kto ma trochę parchów77; wieczorem do domu przyjdzie, ściągnie pończochy i z głębokim ukontentowaniem pococha się78 trochę. Troską nazywam, jak co dzień ceny na chleb do góry skaczą, męką jest okrutną, że wino z godziny na godzinę drożeje, serce się krwawi, że czynsz ciągle płacić trzeba, a jak przyjdzie dwa, trzy razy na rok drzewa kupić, to ci się naprawdę bebechy w żywocie przewracają. Krosty i wrzody goić się nie chcą i człek z tych zmartwień siwieje. Że też sobie głowę podobnymi faramuszkami79 zaprzątasz!
NANNA
Czemu się tak dziwujesz?
ANTONIA
No, przecież jesteś urodzona i wychowana w Rzymie. Z zawiązanymi oczami powinnaś tedy80 wiedzieć, jak masz Pippę pokierować. Gadajże, nie byłaś mniszką?
NANNA
Owszem!
ANTONIA
Nie miałaś później męża?